Dream Works
“DreamWorks” to obecnie jedna z najpopularnejszych wytwórni i dystrybutorów bajek animowanych komputerowo. Mało jednak zdaje sobie z tego sprawę, iż firma ta zajmuje się nie tylko bajkami, ale też i pełnometrażowymi filmami. Firma powstała dzięki Stevenowi Spielbergowi, znanemu na całym świecie producentów i reżyserów, Davidowi Geffenowi, założycielowi Geffen Records oraz Jeffreyowi Katzenbergowi, który swojego czasu zajmował się szefostwem całego Walt Disney Pictures. Stąd pod logiem DreamWorks znajdują się inicjały SKG, które przedstawiają nazwiska jej założycieli. Firma od zawsze nie przynosiła takich zysków, jakich oczekiwali jej założyciele, dlatego od dłuższego czasu przymierzali się do jej sprzedaży. Stało się to w 2003 roku, w październiku. Firmę odkupiła od reżyserów Universal Music Group, a sama firma nazywa się DreamWork Nashville. Firma rozrastała się, przechodziła różne metafory prawne, której stawką były ogromne pieniądze. Firma od razu nastawiona była na komercyjne sukcesy, czego uwieńczeniem był rok 2004, kiedy to do kin weszła najbardziej oczekiwana bajka wszechczasów, czyli przygody obleśnego ogra “Shrek 2″. Wtedy właśnie wszyscy zdali sobie sprawę, że oprócz Pixar na rynku animacji komputerowej poza tymi firmami niewielka ilość firm zajmująca się animacją ma coś do powiedzenia. Wtedy bogami tej branży stały się te dwie firmy. Przed boomem na filmy animacyjne DreamWorks zajmował się innymi produkcjami filmowymi, takimi jak “Peacemaker” z Georgem Clooneymem, który opowiadał o terrorystach pragnących wywołać trzecią wojnę światową. Innym bardzo popularnym filmem tej wytwórni był wszystko mówiący tytuł “Dzień Zagłady”, którego bohaterowie na całym świecie musieli zmierzyć się z nadciągającym meteorytem, którego uderzenie w planetę spowoduje konieć życia. Innymi popularnymi filmami z tej wytwórni był znakomity “Szeregowie Ryan”, reżyserowany przez samego Stevena Spielberga. Pierwsza scena, gdy amerykańscy alianci lądowali w Normandii, na plaży, zlikwidowała absolutnie wszelką konkurencję, jeśli chodzi o filmy wojenne, opowiadające o tamtych czasach. W międzyczasie powstawać zaczęły superprodukcje skierowane do młodszych widzów – pierwszą z nich była “Mrówka Z”, którą często oskarżano o pójście na skróty i zgapienie pomysłu od Pixara, który wyprodokowała znakomite “Dawno temu w trawie”. Następne historie nieco odbiegały od schematów objętych przez konkurencyjne studio, ale nawet jeśli były one bezczelnie kopiowane, to odnosiły podobne, jeśli nie lepsze komercyjnie sukcesy. Sam “Shrek” może to z całą pewnością potwierdzić. Jednym z najlepszych filmów DreamWorks jest “Skok przez płot”.
Tagi: bajki, Dream Works, dzieci, film, filmy, Mrówka Z, rozrywka, Szeregowiec Ryan, telewizja, widzowie, wyobraźnia, zabawa
Na świecie istnieje wiele technik animacji, które wykorzystywane są w produkcji filmów przeznaczonych dla młodszych widzów. W Polsce za początki animacji uważa się czasy po drugiej wojnie światowej, a konkretnie bajki pod tytułem "Za Króla Krakusa", której reżyserem był Zenon Wasilewski. Premiera bajki odbyła się w 1947 roku. Zdecydowanie najsłynniejszym polskim studiem odpowiedzialnym za animacje był Semafor. Jego siedziba znajdowała się w Łodzi i właśnie tam powstawały filmy animowane, do tworzenia których używano wszelkich metod. Od rysunkowej, do wycinankowej, lelkowej czy kombinowanej. Jedne z popularniejszych to "Miś Colargol" czy "Miś Uszatek". Jednym z najbardziej popularnych filmów animowanych w poprzednich latach był zdecydowanie "Tango" z 1980 roku. Jego produkcją zajął się Zbigniew Rybczyński, a nagroda dotyczyła kategorii Krótkometrażowego Filmu Animowanego. Nie tylko za to Semafor otrzymał Oscara. 2008 rok upłynął firmie pod znakiem otrzymania nagrody za produkcję "Piotruś i Wilk". Studio Filmów Animowanych z siedzibą w Krakowie to jednak jedne z najbardziej zasłużonych na naszym terenie. To właśnie stąd wyszły tak znane produkcje jak "Reksio" czy "Bolek i Lolek". W dzisiejszej erze animacji komputerowej sukcesami może się pochwali łódzkie Anima-Pol czy Marek Serafiński, którego siedziba znajduje się w Warszawie. Najbardziej znanym grafikiem komputerowym w obecnych czasach w Polsce jest Tomasz Bagiński. Jego talent został zauważny na całym świecie, gdy jego animacja została nominowana do Oscara. Była to animacja zatytułowana "Katedra".
Animacja do niej została wykonana tylko przez niego, nikt mu w tym nie pomagał. Jej historia dotyczyła pewnego starszego człowieka, który stąpał po wyniszonej Ziemi, w czasach, gdy słońce już powoli gasło. Człowiek ten po raz ostatni podziwał jego wschód, zanim znalazł się w tytułowej Katedrze, gdzie pod wpływem światła stał się jedną z wielu kolumn. W ten sposób wypełnił swoje przeznaczenie. Inna, bardzo popularna historia w reżyserii Tomasza Bagińskiego to "Sztuka spadania", której akcja dzieje się na jednej z wysp Pacyfiku. Tam właśnie zostali wysłani zasłużeni żołnierze, którzy zrobili wiele dla kraju, ale postradali rozum i dowództwo nie wiedziało, co z nimi zrobić. Postanowili zatem zamknąć w jednym miejscu, gdzie każdy z nich może zajmować się swoim wyimaginowanym hobby. Dla jednego z nich to będzie bieganie, dla kogoś pisanie sztuki lub fotografia. Jednak dla jeszcze kogoś innego, będzie to sztuka pięknego spadania. Polska animacja jest bardzo niedoceniana na świecie, a Tomasz Bagiński jest jedną z osób, które mogą to zmienić.
Historia animacją pisana, czyli kilka słów o studiu animacji “Pixar”. Studio pod inną nazwą istniało jeszcze długo przed pojawieniem się ich pierwszej bombowej animacji pod tytułem “Toy Story”. Właściwie, pierwszy właściciel ambitnej firmy, chciał wyprodukować ją jako krótkometrażową historię o negatywnych bohaterach. Gdy dowiedział się o zmianach, jakie wprowadzili jego podwładni, wściekł się i zamknął projekt, który potem odkupił jeden z właścicieli komputera Apple, Steve Job. Firma była na skraju bankructwa – wycofali się fundatorzy, więc nowy szef musiał dokładać z własnej kieszeni. Trwało to długo, ale ambitny producent ciągle wierzył w magię kina animacyjnego. Dopiero w 1994 roku podczas długich, żmudnych i oczyszczających rozmowach między fundatorami, a pracownikami studia Pixar wznowiono produkcje nad historią o dwóch skłóconych ze sobą zabawkach, czyli “Toy Story”. Rozpędu nabrały pierwsze postaci, którym głos użyczył sam Tom Hanks oraz Tim Allen. Pozostało jeszcze tylko wprowadzić kilka zmian, zmienić nieco target (odbiorców docelowych) i po dłuższych modyfikacjach wprowadzono film do kon. Efekt był niesamowity. Z pozoru prosta bajka przyniosła wpływy prawie pół miliarda dolarów. Nowatorkie podejście było wpisane w każdy szczegół przebojowej produkcji – technika, niesione z akcją treści, wyraźnie zróżnicowana grupa odbiorców, nowa kategoria humoru. Trzy nominacje do Oscara i liczne nagrody za zrewolucjonizowanie rynku animacji rysunkowych mogą tylko potwierdzić te słowa. Następne lata przynosiły same sukcesy rozrastającej się firmie. Wiele czasu upłęło twórcom pod znakiem wojny z konkurencyjną firmą DreamWorks. Pierwszym wyraźnym ku temu znakiem był rok 1998, kiedy to Pixar wypuścił do kin “Dawno temu w trawie”. Historia opowaidała o sympatyczej mrówce, która uwielbiała wynalazki. Opowieść była zabawna, odbiorcy dotyczyli zarówno starszej jak młodszej grupy, a przede wszystkim historia była oryginalna. DeamWorks miał większe finanse i mógł sobie pozwolić na wyprodukowanie konkurencyjnego, podobnego do “Dawno temu w trawie” histori o “Mrówce Z”. I tak zaczął się wyścig, który trwał bardzo długo. Już następna produkcja “Potwory i spółka” zapowiadała kolejny zgapiony pomysł twórców DreamWorks. Okazało się, że w fazie produkcji w momencie wypuszczenia “Potworów” konkurencyjna firma opiekowała się “Shrekiem”. Taki stan rzeczy trwał jeszcze długo i długo, a Pixar coraz bardziej wyróżniał się oryginalnością w tym wyścigu, do czasu jednak, aż DreamWorks postanowił kopiować pomysły ze starych filmów, na co Pixar wcześniej nie wpadł. Rywalizacja, chociaż nie tak widoczna, trwa do dzisiaj.