Studio Pixar
Historia animacją pisana, czyli kilka słów o studiu animacji “Pixar”. Studio pod inną nazwą istniało jeszcze długo przed pojawieniem się ich pierwszej bombowej animacji pod tytułem “Toy Story”. Właściwie, pierwszy właściciel ambitnej firmy, chciał wyprodukować ją jako krótkometrażową historię o negatywnych bohaterach. Gdy dowiedział się o zmianach, jakie wprowadzili jego podwładni, wściekł się i zamknął projekt, który potem odkupił jeden z właścicieli komputera Apple, Steve Job. Firma była na skraju bankructwa – wycofali się fundatorzy, więc nowy szef musiał dokładać z własnej kieszeni. Trwało to długo, ale ambitny producent ciągle wierzył w magię kina animacyjnego. Dopiero w 1994 roku podczas długich, żmudnych i oczyszczających rozmowach między fundatorami, a pracownikami studia Pixar wznowiono produkcje nad historią o dwóch skłóconych ze sobą zabawkach, czyli “Toy Story”. Rozpędu nabrały pierwsze postaci, którym głos użyczył sam Tom Hanks oraz Tim Allen. Pozostało jeszcze tylko wprowadzić kilka zmian, zmienić nieco target (odbiorców docelowych) i po dłuższych modyfikacjach wprowadzono film do kon. Efekt był niesamowity. Z pozoru prosta bajka przyniosła wpływy prawie pół miliarda dolarów. Nowatorkie podejście było wpisane w każdy szczegół przebojowej produkcji – technika, niesione z akcją treści, wyraźnie zróżnicowana grupa odbiorców, nowa kategoria humoru. Trzy nominacje do Oscara i liczne nagrody za zrewolucjonizowanie rynku animacji rysunkowych mogą tylko potwierdzić te słowa. Następne lata przynosiły same sukcesy rozrastającej się firmie. Wiele czasu upłęło twórcom pod znakiem wojny z konkurencyjną firmą DreamWorks. Pierwszym wyraźnym ku temu znakiem był rok 1998, kiedy to Pixar wypuścił do kin “Dawno temu w trawie”. Historia opowaidała o sympatyczej mrówce, która uwielbiała wynalazki. Opowieść była zabawna, odbiorcy dotyczyli zarówno starszej jak młodszej grupy, a przede wszystkim historia była oryginalna. DeamWorks miał większe finanse i mógł sobie pozwolić na wyprodukowanie konkurencyjnego, podobnego do “Dawno temu w trawie” histori o “Mrówce Z”. I tak zaczął się wyścig, który trwał bardzo długo. Już następna produkcja “Potwory i spółka” zapowiadała kolejny zgapiony pomysł twórców DreamWorks. Okazało się, że w fazie produkcji w momencie wypuszczenia “Potworów” konkurencyjna firma opiekowała się “Shrekiem”. Taki stan rzeczy trwał jeszcze długo i długo, a Pixar coraz bardziej wyróżniał się oryginalnością w tym wyścigu, do czasu jednak, aż DreamWorks postanowił kopiować pomysły ze starych filmów, na co Pixar wcześniej nie wpadł. Rywalizacja, chociaż nie tak widoczna, trwa do dzisiaj.
Tagi: animacja, bajki, dzieci, efekty, film, Pixar, rozrywka, Steve Jobs, telewizja, Toy Story, wyobraźnia, zabawa
Na świecie istnieje wiele technik animacji, które wykorzystywane są w produkcji filmów przeznaczonych dla młodszych widzów. W Polsce za początki animacji (
Animacja do niej została wykonana tylko przez niego, nikt mu w tym nie pomagał. Jej historia dotyczyła pewnego starszego człowieka, który stąpał po wyniszonej Ziemi, w czasach, gdy słońce już powoli gasło. Człowiek ten po raz ostatni podziwał jego wschód, zanim znalazł się w tytułowej Katedrze, gdzie pod wpływem światła stał się jedną z wielu kolumn. Niespotykana
Pixar jest bardzo interesującą wytwórnią bajek animowanych, a najlepszym ku temu dowodem jest historia “Potworów i Spółka”. Jest to osadzona w świecie potworów bajka opowiadająca o dwóch z nich. Sully i Mike są wspólnikami, którzy we dwójkę działają cuda w firmie, gdzie są zatrudnieni. Firmia natomiast odpowiada za produkcę prądu, energii oświetleniowej, którą uzyskuje dzięki straszeniu w nocy dzieci ludzi. A jednooki Mike i owłosiony, wielki Sully są w tym mistrzami. Cały czas otrzymują tytuł Pracowników Miesiąca i nie zamierzają się poddawać. Pewnej rutynowej nocy Sally zostaje po godzinach i przypadkiem wchodzi do zostawionych drzwi, za którymi znajduje się pokój trzyletniej sympatycznej dziewczynki o imieniu Boo. Sally jest śmiertelnie wystraszony, ponieważ cały świat potworów jest przekonany, że wszystko, co pochodzi ze świata ludzkości, a sami ludzie w szczególności, są toksyczni i niebezpieczni dla zdrowia pracowników i innych potworów. Kiedy więc Boo usadzona wygodnie na plecach Sullyego przedostaje się do ich świata, wywołana zostaje światowa panika. Sally i Mike transportują Boo do mieszkania, gdzie zastanawiają się, jak mogą się jej pozbyć. Problem jest coraz trudniejszy do rozwiązania, ponieważ nie jest prosto przenieść dziewczynkę przez miasto, która najwyraźniej świetnie się bawi widząc wystraszonych nowych opiekunów. Inny problem stanowi konkurent ambitnych pracowników – przebiegły Randall, który chce dogodnić wyniki Mike i Sullyego, a ta dziewczynka była mu potrzeba, by wypróbować na niej swoje nowe urządzenie do wytwarzania energii. W tym momencie wpadają na trop kuntego przez Randalla spisku przeciwko dzieciom, w który zamieszany jest także sam szef korporacji wytwarzającej energię. Okazuje się, że obydwaj zamierzają porywać dzieci i siłą wydobywać z nich wrzaski przerażenia. Ma im do tego pomagać pewna maszyna. Mike i Sally są oburzeni, a na dodatek Boo, którą zaczynają lubić coraz bardziej, ma być pierwszym królikiem doświadczalnym wyprobujowującym tę demoniczną maszynę. Zaczynają więc robić wszystko, by nie doszło do jej porwania, a także do upublicznienia spisku. Wystawia to na ciężką próbę wieloletnią przyjaźń Mike i Sullyego, ale koniec końców, wspólnymi siłami, udaje im się upublicznić spisek, a także odkryć, iż śmiech dzieci jest o wiele bardziej wydajny niż krzyk strachu, więc firma zaczyna rozśmieszać dzieci.